Warning: DOMDocument::loadXML(): Start tag expected, '<' not found in Entity, line: 1 in /home/rozlicz1/domains/rozliczeniamajatkowe.pl/public_html/wp-content/plugins/premium-seo-pack/modules/title_meta_format/init.social.php on line 483
Aktualnie czytasz:
[CASE STUDY] Spółka bez umowy

[CASE STUDY] Spółka bez umowy

Przed­sta­wiam histo­rię dwó­ch przed­się­bior­ców, w któ­rej z powo­du bra­ku usta­leń umow­ny­ch doty­czą­cy­ch zakre­su współ­pra­cy mogło doj­ść do dłu­go­trwa­łe­go i cza­so­chłon­ne­go kon­flik­tu i roz­pa­du przed­się­bior­stwa.

Dzię­ki odpo­wied­nim dzia­ła­niom wyprze­dza­ją­cym, kon­flikt uda­ło się uga­sić w zarze­wiu.

Własny biznes

Razem ze wspól­ni­kiem pro­du­ku­je­my wyso­ce wyspe­cja­li­zo­wa­ne pro­duk­ty dla wąskiej gru­py klien­tów. Decy­zję o zało­że­niu zakła­du pro­duk­cyj­ne­go pod­ją­łem po kil­ku lata­ch pra­cy w bran­ży w przed­się­bior­stwie pań­stwo­wym. Posta­no­wi­łem wyko­rzy­stać posia­da­ne know how i zało­żyć wła­sny biz­nes. Szan­sę na dyna­micz­ny roz­wój upa­try­wa­łem w uspraw­nie­niu pro­ce­su pro­duk­cji, któ­ry był mi wcze­śniej zna­ny. Pozwo­li­ło mi to na ogra­ni­cze­nie kosz­tów pro­duk­cji, a zna­jo­mo­ść ryn­ku oraz posia­da­ne rela­cje z poten­cjal­ny­mi klien­ta­mi zaowo­co­wa­ły powo­dze­niem pro­jek­tu.

Potrzeba zewnętrznego finansowania

Z uwa­gi na  wyso­ki koszt uru­cho­mie­nia i roz­ru­chu zakła­du szyb­ko dla mnie sta­ło się dla jasne, że będę potrze­bo­wał zewnętrz­ne­go finan­so­wa­nia. Swo­ją pomoc w tym zakre­sie zapro­po­no­wał mi zna­jo­my, któ­ry pro­wa­dził wła­sną dzia­łal­no­ść gospo­dar­czą w żaden spo­sób nie zwią­za­ną z pla­no­wa­nym prze­ze mnie biz­ne­sem. Dys­po­no­wał on środ­ka­mi finan­so­wy­mi i chę­cią ich zain­we­sto­wa­nia w nowy pro­jekt. Za środ­ki pocho­dzą­ce z mająt­ku wspól­ni­ka finan­su­ją­ce­go wyna­ję­li­śmy odpo­wied­nie pomiesz­cze­nia, zaku­pi­li­śmy pierw­sze nie­zbęd­ne w pro­duk­cji maszy­ny i roz­po­czę­li­śmy pro­duk­cję. Wspól­nik finan­su­ją­cy z racji pro­wa­dzo­nej wcze­śniej dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej posia­dał zaple­cze kadro­we oraz goto­we struk­tu­ry orga­ni­za­cyj­ne, a przede wszyst­kim był zare­je­stro­wa­ny już jako przed­się­bior­ca w CEDiG i posia­dał odpo­wied­nią zdol­no­ść kre­dy­to­wą.

Pla­no­wa­na przez nas pro­duk­cja cha­rak­te­ry­zu­je się pew­ną sezo­no­wo­ścią i wie­dzia­łem, że opró­cz począt­ko­wy­ch kosz­tów dla bie­żą­cej dzia­łal­no­ści nie­zbęd­ne będzie zapew­nie­nie sobie linii kre­dy­to­wej. Posta­no­wi­łem więc wyko­rzy­stać moż­li­wo­ści wspól­ni­ka finan­su­ją­ce­go i  uzgod­ni­li­śmy, że roz­sze­rzy on przed­miot swo­jej już ist­nie­ją­cej dzia­łal­no­ści, o dzia­łal­no­ść dot. nowe­go pro­jek­tu.

Stosunki między wspólnikami

Od począt­ku było jasne, że ja zaj­mu­je się kwe­stią pro­duk­cji i dosko­na­le­nia wyro­bów oraz sprze­da­żą na rynek nato­mia­st wspól­nik finan­su­ją­cy opró­cz zain­we­sto­wa­nia odpo­wied­niej kwo­ty pie­nięż­nej będzie odpo­wie­dzial­ny za księ­go­wo­ść i ogól­ny aspekt finan­so­wy. Układ ten wyda­wał mi się ide­al­ny, uzy­ska­łem potrzeb­ne dla swo­je­go pro­jek­tu finan­so­wa­nie, a dodat­ko­wo nie byłem zaję­ty spra­wa­mi księ­go­wo-finan­so­wy­mi.

Ust­nie usta­li­li­śmy, że będzie­my się dzie­lić przy­szłym zyskiem po poło­wie. Liczy­li­śmy się z tym, że na począt­ko­wym eta­pie dzia­łal­no­ści zaro­bio­ne pie­nią­dze będzie­my prze­zna­czać na cią­głe ulep­sza­nie linii pro­duk­cyj­ny­ch oraz pozy­ski­wa­nie nowy­ch odbior­ców dla naszy­ch pro­duk­tów. Wspól­nik miał docho­dy z pro­wa­dzo­nej do tej pory indy­wi­du­al­nie dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej i uzgod­ni­li­śmy, że będzie ją nadal pro­wa­dził, a ja  zało­żę osob­ną dzia­łal­no­ść gospo­dar­czą i będę wysta­wiał co mie­siąc fak­tu­ry moje­mu wspól­ni­ko­wi na kwo­tę  nie­zbęd­ną dla moje­go utrzy­ma­nia.

Pierwsze problemy

Pomy­sł oka­zał się tra­fio­ny, a zakład pro­duk­cyj­ny sys­te­ma­tycz­nie zwięk­sza pro­duk­cję. Po wolu­me­nie sprze­da­ży widzia­łem, że idzie nam dobrze, cho­ciaż nie zna­łem dokład­ny­ch dany­ch finan­so­wy­ch. Wspól­nik utrzy­my­wał, że nie ma duży­ch zysków, ponie­waż spła­ca­my kre­dyt wzię­ty na maszy­ny oraz mamy inne wyso­kie kosz­ty sta­łe. Prze­ka­zał mi odpo­wied­nie wyli­cze­nia, ale będąc w zakła­dzie codzien­nie i mając 10 lat doświad­cze­nia w pro­duk­cji wie­dzia­łem, że pro­du­ku­je­my wię­cej niż przed­się­bior­stwo, w któ­rym byłem wcze­śniej zatrud­nio­ny, a tam co roku  były zyski, któ­ry­ch u nas nie ma. 

Dzwo­ni­łem do naszej księ­go­wej, by spraw­dzić rze­tel­no­ść wyli­czeń przed­sta­wio­ny­ch przez wspól­ni­ka, ale ona powie­dzia­ła mi, że to jest fir­ma moje­go wspól­ni­ka i tyl­ko jemu może udzie­lić taki­ch infor­ma­cji.

Czy mogę wydo­być od niej dane finan­so­we? Nie jestem pew­ny co do ich rze­tel­no­ści, a prze­cież ta fir­ma to moje dziec­ko!

Ścieżka dowodowa

Począt­ko­wy pro­blem przed­się­bior­cy doty­czył bra­ku dostę­pu do dany­ch finan­so­wy­ch spół­ki. Jego sytu­acja oka­za­ła się jed­nak trud­niej­sza, niż mogło­by się wyda­wać. Pomi­mo, że to przed­się­bior­ca fak­tycz­nie pro­wa­dził tę dzia­łal­no­ść, czuł się tam gospo­da­rzem, dbał o cały pro­ces pro­duk­cji i był pomy­sło­daw­cą pro­jek­tu to for­mal­no-praw­nie zakład pro­duk­cyj­ny nale­żał do jego wspól­ni­ka finan­su­ją­ce­go, a pomy­sło­daw­ca współ­pra­co­wał z zakła­dem na pod­sta­wie umo­wy zle­ce­nia. Napię­cie pomię­dzy współ­pra­cow­ni­ka­mi nara­sta­ło, a  w przy­pad­ku zaist­nie­nia kon­flik­tu pomię­dzy współ­pra­cow­ni­ka­mi pomy­sło­daw­ca mógł­by z dnia na dzień zostać wyklu­czo­ny z dzia­łal­no­ści zakła­du. Ewen­tu­al­ne docho­dze­nie zwro­tów nakła­dów poczy­nio­ny­ch przez pomy­sło­daw­cę na mają­tek wspól­ni­ka finan­su­ją­ce­go, podob­nie jak pró­by uzy­ska­nia pew­nej kwo­ty z tytu­ły bez­pod­staw­ne­go wzbo­ga­ce­nia, obar­czo­ne było bar­dzo dużym ryzy­kiem zwią­za­nym z trud­no­ścia­mi dowo­do­wy­mi.

Wycena wkładów wniesionych do przedsiębiorstwa

Nie­zmier­nie trud­no jest uzgod­nić war­to­ść pra­cy i know-how wnie­sio­ne­go do współ­pra­cy, gdy powsta­nie kon­flikt pomię­dzy stro­na­mi, szcze­gól­nie gdy brak było wcze­śniej­szy­ch usta­leń wspól­ni­ków co do tej kwe­stii. Kwo­ta uzy­ska­na nie satys­fak­cjo­no­wa­ła­by pomy­sło­daw­cy, bo prio­ry­te­tem było utrzy­ma­nie zakła­du pro­duk­cyj­ne­go i czer­pa­nie z tego zysków. Spra­wy nie uła­twiał fakt, iż pomi­mo nie osią­ga­nia duży­ch zysków dla wspól­ni­ków, przed­się­bior­stwo dyna­micz­nie się roz­wi­ja­ło i gro­ma­dzi­ło mają­tek o dużej war­to­ści.

Negocjacje i rozwiązanie sporu

Szyb­ki kon­takt pomy­sło­daw­cy z Kan­ce­la­rią pozwo­lił na roz­po­czę­cie pro­ce­su roz­mów i nego­cja­cji w celu for­mal­ne­go ure­gu­lo­wa­nia wza­jem­ny­ch rela­cji współ­pra­cow­ni­ków tak, żeby odzwier­cie­dla­ły one uzgod­nie­nia przy­ję­te na począt­ku współ­pra­cy. Roz­mo­wy trwa­ły nie­ca­ły mie­siąc i zakoń­czy­ły się suk­ce­sem. Osta­tecz­nie współ­pra­cow­ni­cy zde­cy­do­wa­li się na zało­że­nie spół­ki z ogra­ni­czo­ną odpo­wie­dzial­no­ścią do któ­rej zosta­ło wnie­sio­ne przed­się­bior­stwo do tej pory pro­wa­dzo­ne w rama­ch tzw. jed­no­oso­bo­wej dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej wspól­ni­ka finan­su­ją­ce­go.

Wybra­nie tej for­my praw­nej było podyk­to­wa­ne coraz więk­szą dzia­łal­no­ścią zakła­du i  pozwo­li­ło ochro­nić pry­wat­ny mają­tek wspól­ni­ków, jed­no­cze­śnie regu­lu­jąc ich wza­jem­ne rela­cje wła­ści­ciel­skie i zarząd­cze spół­ką. W rama­ch nego­cja­cji usta­lo­no, że krąg  wspól­ni­ków został posze­rzo­ny o dotych­cza­so­we­go dyrek­to­ra tech­nicz­ne­go, któ­ry objął 2 % udzia­łów w spół­ce pozo­sta­wia­jąc w ręka­ch dotych­cza­so­wy­ch wspól­ni­ków po 49 % udzia­łów. Takie roz­wią­za­nie pozwo­li­ło unik­nąć w przy­szło­ści tzw. patów decy­zyj­ny­ch co do stra­te­gii pro­wa­dze­nia przed­się­bior­stwa.

Jed­no­cze­śnie uzgod­nio­no, iż czę­ść zain­we­sto­wa­ny­ch na począt­ko­wym eta­pie środ­ków pie­nięż­ny­ch wspól­ni­ka finan­su­ją­ce­go zosta­nie potrak­to­wa­ne jako pożycz­ka dla nowo zawią­za­nej spół­ki, któ­rej warun­ki spła­ty dosto­so­wa­ne zosta­ły do moż­li­wo­ści spół­ki. Pozo­sta­łą czę­ść środ­ków wspól­ni­ka finan­su­ją­ce­go uzna­no za ekwi­wa­lent odpo­wia­da­ją­cy know-how i pra­cy pomy­sło­daw­cy do tam­tej pory i w kon­se­kwen­cji uzna­no go za roz­li­czo­ny.

Współ­pra­cow­ni­cy wie­dzie­li, że pro­wa­dzo­ny przez nich biz­nes jest opła­cal­ny i ma przed sobą dobre per­spek­ty­wy. W trak­cie pro­wa­dzo­ny­ch nego­cja­cji uda­ło się utwier­dzić współ­pra­cow­ni­ków w prze­ko­na­niu, że zakład pro­duk­cyj­ny funk­cjo­nu­je w takim samym stop­niu dzię­ki know-how i zaan­ga­żo­wa­niu pomy­sło­daw­cy jak i finan­so­we­go i orga­ni­za­cyj­ne­go wspar­cia wspól­ni­ka finan­su­ją­ce­go. Praw­ni­cy uczy­ni­li z tego zało­że­nia punkt wyj­ścia do każ­do­ra­zo­wy­ch szcze­gó­ło­wy­ch usta­leń dot. umo­wy spół­ki i wza­jem­ny­ch roz­li­czeń mająt­ko­wy­ch. Takie roz­wią­za­nie pozwo­li­ło osią­gnąć kom­pro­mis przed zaist­nie­niem kon­flik­tu wewnętrz­ne­go oraz umoż­li­wi­ło dosto­so­wa­nie for­my praw­nej pro­wa­dzo­ne­go przed­się­bior­stwa do jego aktu­al­ny­ch roz­mia­rów.  

W efek­cie wspól­ni­cy mają swo­bod­ny dostęp do doku­men­tów spół­ki, są zorien­to­wa­ni w sytu­acji mająt­ko­wej, a odpo­wied­nio prze­pro­wa­dzo­ne roz­li­cze­nie mająt­ko­we pozwo­li­ło oczy­ścić atmos­fe­rę oraz usta­lić wza­jem­ne rela­cje. Przed spół­ką otwo­rzy­ły się nowe moż­li­wo­ści, a wypra­co­wa­ne przy pomo­cy adwo­ka­tów wza­jem­ne zaufa­nie i for­mal­na rów­no­ść stron umoż­li­wi­ła kon­cen­tra­cję nad wspól­nym roz­wo­jem zakła­du.

Obec­nie spół­ka z powo­dze­niem kon­ty­nu­uje  dzia­łal­no­ść coraz śmie­lej wcho­dząc na ryn­ki zagra­nicz­ne i dostar­cza­jąc swo­im wła­ści­cie­lom powo­dów do dumy.